Jeszcze nie opadły emocje po teście rakiety Falcon Heavy, a Elon Musk ogłosił kolejną bombę – Tesla pobiła kolejny rekord – tak dużej straty netto jeszcze w sprawozdaniach kwartalnych nie wykazała. Jednocześnie zapowiedziano zwiększenie wydatków w 2018 roku.
771 mln dolarów – tyle wyniosła strata Tesli za IV kwartał 2017 roku. Nie udało się wypracować ani zysku, ani planowanych norm produkcji, ale sprzedaż nieco wzrosła względem III kw. – z 2076 mln do 2409 mln dolarów – czytamy w raporcie finansowym spółki opublikowanym 7 lutego 2018 roku.
Spodziewany jest kolejny wzrost przychodów w 2018 roku. Nieco przedłużony plan produkowania 5000 szt. modelu 3 tygodniowo ma zostać zrealizowany na koniec drugiego kwartału. Standardowo już raport finansowy Tesli jest pełny zapewnień, obietnic i ambitnych planów.
Wśród nich jest także „przewidywany” zysk operacyjny w którymś z kwartałów 2018 roku. Osiągnięcie tego celu ma zostać zapewnione przez przezwyciężenie wąskich gardeł w produkcji modelu 3 i wreszcie masową jego produkcje. Do końca marca firma Muska chce, by z taśm produkcyjnych zjeżdżało ich 2500 szt. tygodniowo.
Spółka mocno wierzy w powodzenie modelu 3. Produkcja na poziomie 5000 szt./tydz. to nie ostateczny cel, do którego dąży. Jeśli uda się go osiągnąć, Tesla zamierza zwiększyć wydajność swoich fabryk tak, by umożliwić produkcję nawet 10 000 szt. tygodniowo. W komunikacie dla inwestorów informowano, że sytuacja rezerwacji modelu 3 w IV kw. była stabilna, a po umieszczeniu kilku modeli pokazowych w salonach liczba rezerwacji wzrosła.

Jak sam stwierdził Musk, "jeśli potrafimy wysłać samochód w kosmos, to poradzimy sobie też z produkcją modelu 3". Z takiego samego założenia wyszedł również rynek, który wycenił wczoraj akcje Tesli o 3,30 proc. drożej niż dzień wcześniej. W handlu posesyjnym nastąpiła nieznaczna korekta (ok. 1 proc. w dół).
Mateusz Gawin





























































